Polacy bez klubu. Sezon trwa, a ci piłkarze wciąż szukają pracodawcy


Reprezentanci Polski oraz doświadczeni ligowcy wciąż oczekują na interesujące oferty transferowe

12 sierpnia 2026 Polacy bez klubu. Sezon trwa, a ci piłkarze wciąż szukają pracodawcy
Mateusz Porzucek / PressFocus

Sezon 2026/2027 nabiera tempa na każdym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Również za granicą ligi wracają do rywalizacji w nowych zestawieniach personalnych. Jednak na rynku transferowym wciąż są Polacy bez klubu, którzy po zakończeniu poprzednich umów wciąż oczekują ze złożeniem podpisu pod nowym, interesującym projektem.


Udostępnij na Udostępnij na

Poniższa lista mogłaby być dłuższa, lecz w ostatnich dniach kilku zawodników znalazło nowe miejsca zatrudnienia. Zakładkę „Polacy bez klubu” opuścili m.in. Daniel Rumin, który podpisał kontrakt z Polonią Bytom czy Mateusz Wieteska, który związał się z Wieczystą Kraków. Na rynku transferowym są wciąż dostępni Polacy bez klubu, którzy mogą okazać się „łakomym kąskiem” w drugiej części okna transferowego.

Polacy bez klubu: byli reprezentanci wciąż czekają

Po rozstaniu z tureckim Kocaelispor wciąż bez klubu pozostaje Karol Linetty. Mimo jednostronnego przedłużenia umowy ze swoim byłym już klubem, 31-latek nie udał się w lipcu na okres przygotowawczy z drużyną, co było jasnym sygnałem, że oprócz wysokiej pensji, 47-krotnego reprezentanta Polski czeka nad Bosforem co najwyżej ławka rezerwowych. Ostatecznie pomocnik rozwiązał umowę, kończę niezbyt udaną przygodę w Turcji. W 28 meczach zanotował co prawda trzy asysty, lecz jak widać nie wpłynęło to na silną pozycję w zespole.

Linetty po rozwiązaniu umowy powrócił na Bułgarską w Poznaniu. Mimo udziału w treningach z drużyną, Lech postawił sprawę jasno: to tylko gościnne występy wychowanka. Nie jest znana zatem przyszłość byłego zawodnika Torino czy Sampdorii Genua. W kontekście przyszłości i nowego klubu Linettego wspominało się o krakowskich ekstraklasowiczach oraz kierunku dobrze mu znanym – włoskim. Do tej pory nie ogłoszono oficjalnie żadnego transferu.

Niewypał transferowy Rakowa

Zimą Paweł Dawidowicz po ponad dziesięciu latach powrócił do Polski związał się z Rakowem Częstochowa. Półroczna przygoda z zespołem spod Jasnej Góry nie była jednak udana. 31-latek zagrał tylko w dziesięciu meczach ligowych, w których uzbierał 449 minut. Tylko trzykrotnie wystąpił od początku do końca danego meczu. Nie dziwi zatem, że doświadczony stoper z przeszłością w SL Benfica, Palermo czy Hellas Werona ponownie musi poszukiwać pracodawcy. Wydaje się, że polskie kluby nie skuszą się na zawarcie umowy z zawodnikiem, który mimo doświadczenia nie gwarantuje z miejsca wzmocnienia linii defensywy. Przeciwne mogę też być księgowe, bowiem taki ruch z pewnością obciążyłby klubowy budżet. Mimo wszystko mówiło się, że Lech Poznań sondował sprowadzenie Dawidowicza, lecz plan ten nie wszedł w życie.

Obecnie najbardziej realnych ruchem wydaje się ponowny wyjazd z kraju. Paweł Dawidowicz może być kuszony przez włoskie kluby, lecz co najwyżej z Serie B. Poważne zainteresowanie 17-krotnym reprezentantem Polski wyraża też AEK Larnaka. W cypryjskim klubie Dawidowicz spotkałby rodaka, Kewina Komara. Były bramkarz GKS-u Bełchatów i Puszczy Niepołomice występuje na Cyprze od roku.

Polacy bez klubu: z ziemi włoskiej do Polski?

W drugą stronę niż Dawidowicz, swoją karierę może skierować Szymon Żurkowski. Pomocnik, za którego w styczniu 2019 roku Górnik Zabrze otrzymał od AC Fiorentiny 3,7 miliona euro najprawdopodobniej zakończył swoją przygodę z włoskim futbolem. Miał być nowym Piotrem Zielińskim, lecz z racji licznych kontuzji jego kariera zamieniła się w koszmar. Przez siedem lat zagrał w zaledwie 122 spotkaniach na włoskich boiskach. W statystykach zapisał się dzięki 13 golom i sześciu asystom, lecz gdy przenosił się do Włoch wielu liczyło, że ten wynik będzie kilkukrotnie lepszy. We „Violi” nie błyszczał, a najlepszy okres spędził w drugoligowym Empolii, z którym awansował do Serie A.

Występował również w Spezii Calcio, która ostatnio spadła z Serie B. Żurkowski nie przyczynił się za wiele do tego wyniku, bowiem od września leczy się z powodu naderwania więzadła krzyżowego w kolanie. W wyniku arbitrażu, Spezia rozwiązała trwający jeszcze rok kontrakt z 7-krotnym reprezentantem Polski. Obecnie wciąż przechodzi rehabilitację i nie wydaje się, by 28-latek pozostał na Półwyspie Apenińskim. Sposobem na powrót do gry i uratowanie kariery może być powrót do Górnika Zabrze. W lipcu mówiło się też o Widzewie Łódź, lecz do tej pory Żurkowski nie związał się z żadnym z tych klubów.

Ekstraklasa? A może 1. Liga?

Pośród zawodników bez nowych klubów pozostają również solidni ligowcy, którzy wkrótce powinni znaleźć nowych pracodawców. Jednym z nich jest niezwykle doświadczony Paweł Stolarski. 30-latek występował w wielu czołowych polskich klubach: Legii Warszawa, Pogoni Szczecin, Lechii Gdańsk, a ostatnie trzy lata w Motorze Lublin. Boczny obrońca na boiskach Ekstraklasy pojawiał się 222 razy. Również w ostatnich dwunastu miesiącach był jednym z podstawowych zawodników w kadrze Motoru. Nie bez powodu uzbierał 29 spotkań w ramach PKO BP Ekstraklasy. Mimo tego, jego umowa nie została przedłużona, a on sam wciąż pozostaje bez klubu. Najprawdopodobniej wróci do Szczecina, gdzie podpisze umowę z… drugoligowym Świtem, o czym informował Jerzy Chwałek.

Na tej samej pozycji występuje inny piłkarz, który wciąż czeka na angaż. Bartłomiejowi Kłudce brakuje zaledwie czterech spotkań, by dołączyć do zawodników ze stoma występami w Ekstraklasie. 24-latek ostatni rok spędził w Lechii Gdańsk i nie był to udany czas dla wychowanka Zagłębia Lubin. Mimo miana najgorszego transferu i tak zagrał 18 razy, lecz w spadkowiczu w nowym sezonie już nie zagra. W najbliższym czasie niemal pewne jest, że nie dobije do stu występów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Trudno bowiem sobie wyobrazić, by którykolwiek klub skusił się na jego usługi. Być może zejście poziom niżej – do Betclic 1. Ligi okaże się zbawienny dla kariery tego piłkarza.

Bez klubu wciąż pozostaje Mateusz Szwoch. Po dwóch latach doświadczony pomocnik zakończył współpracę z Ruchem Chorzów, dla którego w minionym sezonie rozegrał 32 spotkania, w których zdobył dwa gole. 33-latek może być ciekawym zawodnikiem dla klubów Betclic 2. Ligi, lecz również dla pierwszoligowców. Kolejne ligowe mecze obnażą braki w kadrach, co może wykorzystać właśnie Szwoch.

Bramkarskie bezrobocie

Na rynku wolnych agentów można odnaleźć trzy nazwisko golkiperów, którzy mogą dołączyć do klubów w Betclic 1. Lidze oraz Betclic 2. Lidze. Najbardziej znanym jest Aleksander Bobek. Były bramkarz ŁKS-u Łódź przez lata uchodził za ogromny talent, a w kolejce po jego usługi ustawiały się kluby z całej Europy. Mimo potencjału sprzedażowego, Łodzianie nigdy nie zarobili na swoim wychowanku, który ostatecznie po 11 latach opuścił klub po wygaśnięciu umowy. 22 lata i 120 spotkań (z czego 27 w Ekstraklasie) to znakomity wynik jak na tak młodego bramkarza. Mimo tego, Bobek wciąż pozostaje bez klubu. Nie znaczy to jednak, że nikt nie jest zainteresowany jego usługami. Bobek ze swojego macierzystego klubu odszedł, ponieważ chciał wrócić na poziom ekstraklasy. Obecnie leczy uraz i dopiero po powrocie do zdrowia – jak informuje Łódzki Sport – zwiąże się z nowym klubem. Znalezienie takiego, w którym będzie bramkarską „jedynką” może być niezwykle trudne,

Innym golkiperem wciąż dostępnym na rynku transferowym jest Hubert Idasiak, który ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w KKS Kalisz z ŁKS-u Łódź. 24-latek przy Alei Unii Lubelskiej trenował od 2024 roku, lecz nie doczekał się debiutu w pierwszej drużynie. Występował w drugoligowych rezerwach, a wiosną trzykrotnie w barwach KKS-u. Obie ekipy spadły jednak ze szczebla centralnego. Idasiak dokonał zatem dość niechlubnego osiągnięcia. SSC Napoli w CV było niewystarczające na Betlic 1. Ligę i grę w ŁKS-ie. Czy w tym przypadku bramkarz, który wystąpił 32 razy na trzecim szczeblu rozgrywkowym otrzyma angaż w ligach centralnych?

Tym bardziej, pracodawcy poszukuje wciąż Paweł Lenarcik. 31-latek w poprzednim sezonie przegrywał rywalizację o miejsce w bramce Chrobrego. W swoim CV ma również grę dla Arki Gdynia, Miedzi Legnica i GKS-u Bełchatów. Nie wydaje się, by zwiększył w tym sezonie swoją liczbę meczów w ekstraklasie (dziesięć), lecz na poziomie centralnym powinien zostać.

Polacy bez klubu: wybór wśród napastników

Ciekawie wygląda również formacja ofensywna, jeśli chodzi o piłkarzy bez klubów. Przede wszystkim wolnym zawodnikiem jest Łukasz Zwoliński. 33-latek zakończył współpracę z Sakaryasporem i po roku wraca do Polski. By utrzymać formę, trenuje z młodymi zawodnikami Pogoni Szczecin, lecz nie wydaje się, by wrócił do tego klubu. Wiele mówiło się, że to właśnie on będzie wyborem Sławomira Peszko i Wieczystej Kraków, lecz wybór padł ostatecznie na Bartosza Białka. Zwoliński w Turcji strzelił tylko cztery gole, a jego drużyna spadła do 3. ligi. Powrót zatem nie dziwi. Pytanie jednak, kto skusi się na doświadczonego napastnika?

Tym bardziej, że oprócz Zwolińskiego bez klubu pozostaje również Jakub Świerczok. W tym przypadku – podobnie jak u innego bezrobotnego, Jarosława Niezgody – ryzyko zakontraktowania jest spore. Świerczok od dawna pozostaje bez klubu, po tym jak zakończył współpracę ze Śląskiem Wrocław. W marcu trenował z GKS-em Tychy, który nie zdecydował się jednak na zaproponowanie kontraktu. Kariery tego duetu wyhamowały liczne problemy zdrowotne (a w przypadku Świerczoka również problemy dopingowe), a najbliższe tygodnie mogą być jedną z ostatnich okazji, by pokazać się w profesjonalnym futbolu.

Bez przynależności klubowej wciąż pozostaje też Sebastian Musiolik. On w swoim CV również ma występy w Śląsku Wrocław, ale również Rakowie Częstochowa czy włoskim Pordenone. Przed rokiem 30-latek postanowił zmienić otoczenie i odbudować swoją karierę w Grecji. Przygoda z AE Kifissiás może i była krótka, ale za to nieudana. 12 spotkań i dwa gole to wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Żaden z opisanych napastników nie grzeszył w ostatnich miesiącach formą strzelecką. Ich doświadczenie i moc nazwiska zapewne sprawią, że do końca sierpnia zobaczymy ich w nowych barwach. Brak klubu może dla nich oznaczać przedwczesne zakończenie przygody z futbolem.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze